Żyj dokładnie tak jak chcesz

I już mamy 2016 rok. Jak nie zmarnować żadnego dnia z tego roku? Jak być lepszym niż się było kilka dni temu?

Moje doświadczenie zawodowe jest na tyle obszerne, że pchnęło mnie w kierunku założenia własnej działalności. Przez lata pracowałam na etacie, przyjmując dodatkowe zlecenia, i marzyłam… o swojej własnej firmie, do której przychodzę z herbatą wziętą na wynos w pobliskiej kafejce, w której witają mnie uśmiechnięte twarze, asystentka przypomina o dzisiejszych działaniach, a ja siadam wygodnie przy swoim biurku, zdejmuję szpilki i włączam tak zwane „okno na świat”…

Trochę, jak w filmie: „Intern” (trailer).

Ostatnie stanowisko pracy w firmie produkcyjnej, w której pełniłam rolę marketingowca i PRowca było marzeniem wielu osób: własny gabinet dostosowany do mnie, miła atmosfera w pracy, czasami stres, jak w każdej działalności, możliwości rozwojowe… a jednak czułam, że to jeszcze nie to. Że brakuje mi niezależności, pracy wśród kreatywnych ludzi, którzy są przygotowani na nowe wyzwania, w której nie zawsze liczy się sprzedaż, ale efekt pracy. Brakowało mi pracy z ludźmi, którzy motywują mnie i napędzają do realizacji dalszych pomysłów… Do realizacji swoich marzeń dojrzewałam długo, bo kilka lat. Aż przyszedł pamiętny wrzesień 2014 roku, który zmienił moje spojrzenie na życie.

Do września marzyłam, wizualizowałam, kontrolowałam sytuację na rynku pracy, sprawdzałam różne możliwości dotacji, aż z dnia na dzień wstałam i powiedziałam: to będzie dzień, który odmieni moje życie. Napisałam wypowiedzenie z pracy, kliknęłam ikonkę w wiadomości e-mail „wyślij” i czekałam na odpowiedź przełożonego, sparaliżowana, tym co zrobiłam. Jacek Walkiewicz mówił w jednym z wykładów: „Ja 20 lat o tym marzyłem, ja dzisiaj mogę to zrobić, i ja nie wiem czy ja tego chcę. To jest straszne uczucie.” I to uczucie w momencie wysłania wypowiedzenia ogarnęło mnie. To jak wtedy, kiedy mówiłam: „Chcę motocykl, chcę motocykl, chcę motocykl…” i dostałam trzy różne propozycje zakupu motocykla na wyjątkowo dobrych warunkach (bo przecież wszechświat wysłuchuje próśb, dając możliwości) i zwątpiłam w swoje pragnienie. Motocyklu nie kupiłam, wobec czego nie wiem, jak to jest go posiadać. Wtedy powiedziałam sobie, że marzenia należy realizować, nawet jeśli strach temu towarzyszy.

Strach rzucenia pracy szybko minął i pojawiła się przeogromna radość z tego, co teraz mogę robić… A mogłam przecież robić wszystko, co chcę. Kolejny strach… wszystko? To znaczy: CO?

I tutaj analiza mojego doświadczenia była przydatna. Co robiłam do tej pory? Co lubiłam robić? Co sprawiało mi największą przyjemność? Czy przyniesie mi to pieniądze? Tak? To działaj i nie czekaj!

Każdemu, ko zakładał własną działalność, zawsze mówiłam: „Super! Rób to, jeśli wierzysz w swój pomysł, ale pamiętaj o dotacjach z UE, warto je wziąć, skoro leżą i czekają na podniesienie”. „Doktor google” pomógł z wiedzą powszechnie znaną i dostępną, ale trzeba było odwiedzić kilka miejsc, kilka osób, by uzyskać wsparcie finansowe, które na start jest fantastyczną możliwością rozwoju firmy. Skąd je pozyskać? A to zależy skąd jesteście i co wolicie: dotację, pożyczkę na dobrych warunkach?

Tutaj proponuję zajrzeć na następujące strony:

www.funduszeeuropejskie.gov.pl

www.mpips.gov.pl/wsparciewstarcie

Tak jak wcześniej napisałam: wiele zależy od miejsca, z którego pochodzicie. A ponieważ Programy Operacyjne zmieniły się ostatnio, warto śledzić na bieżąco wydarzenia w kwestii finansowań.

Krok po kroku

1. Zajrzyj do Urzędu Pracy

Pierwszym moim krokiem przy założeniu działalności (po ustaleniu już tego, czym firma powinna się zająć) była wizyta w Urzędzie Pracy i rejestracja, jako osoba bezrobotna, bo przecież czasami ludzie chorują, więc trzeba być ubezpieczonym. To miejsce nie jest tak straszne, jak było jeszcze kilka lat temu. Dziś wiele rzeczy możesz załatwić przez internet (nawet zarejestrować się, donosząc tylko dokumenty do Urzędu). Po rejestracji, dostajesz informacje o możliwościach otrzymania wsparcia, a obecnie jest ich sporo: zasiłek, bony szkoleniowe, dofinansowania, itp. (zależy od Urzędu Pracy i Twoich oczekiwań). Ja wiedziałam od razu czego potrzebuję, bo przecież dlatego odeszłam z pracy etatowej: dotacja na własną działalność.

I tutaj uwaga: TO NIE JEST TRUDNE! Chcesz dotację? Zarejestruj się w UP, napisz biznes plan, złóż go w odpowiedniej jednostce urzedu i poczekaj chwilę na decyzję.

2. Napisz Biznes Plan

Może napisanie biznes planu nie jest dla każdego łatwe, ale też nie jest tak trudne, jak się wydaje. Wystarczy sprecyzować sobie działalność firmy, a reszta pójdzie szybciutko. Poznanie rynku działalności, jest istotną kwestią. Pracownicy i doradcy  Urzędów Pracy są również życzliwie nastawieni do petentów, więc z całą pewnością pomogą w wypełnieniu wniosków. Pamiętajcie: kto pyta – nie błądzi. Komisja zbiera się, by ocenić biznes plany i jeśli pomysł na działalność faktycznie ma sens, a doświadczenie jest skorelowane z działalnością firmy, to z całą pewnością środki będą przeznaczone na otwarcie firmy.

I tak w listopadzie dostałam dotację! Miałam miesiąc na założenie firmy, którą okazało się, że można otworzyć w jeden dzień, odwiedzając tylko jedno miejsce, w celu podpisania dokumentów. To jest właśnie XXI wiek.

3. CEIDG – zakładanie działalności

A jak założyć już samą działalność? Wystarczy wejść na stronę Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (www.ceidg.gov.pl) i postępować zgodnie z instrukcjami (co nie jest trudne, jeśli potrafisz czytać ze zrozumieniem J ), wypełnić odpowiedni formularz, i pójść tylko do odpowiedniego urzędu (np. miasta), by podpisać dokumenty (chyba, że posiada się profil zaufany, o którym więcej na stronie: www.prod.ceidg.gov.pl/CEIDG.CMS.ENGINE/?D;9c067923-44f8-46b0-aca1-7735d59d56e1). Posiadasz już wpis, firma założona? Cudownie! Ale to nie koniec na jeden dzień.

4. ZUS

Należy odwiedzić ZUS, zgłosić się, wybrać kwotę składki (oczywiście osoby, które rejestrują się po raz pierwszy mają ulgi i płacą ok. 450 zł) i … czas zacząć pracować!

5. Jest firma, ale co dalej?

Właśnie… biurokracja, dotacja, wydatkowanie jej i rozliczenie, założenie firmy to NIC w porównaniu z tym, co dalej się dzieje, bo… trzeba zarabiać.

I tutaj pojawia się znowu strach: czy mi się uda? Czy pozyskam tylu klientów, by stać mnie było na opłaty, czy to była słuszna decyzja?

Co robić w takich sytuacjach? Na pewno porozmawiać z bliską osobą, która wspiera od początku powstania pomysłu własnej firmy, ale… przede wszystkim, przypomnij sobie: „Po co to robisz? Jaka myśl i wizja towarzyszyła zakładaniu własnej działalności? Pamiętasz jeszcze?”

Skonkretyzuj działania, napisz plan, wypisz kroki jakie należy zrobić, gdzie znaleźć klientów, i działaj. Nie czekaj! WŁASNA FIRMA TO ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SIEBIE… W końcu to na niej Ci zależało, prawda?

Jeśli masz obawy? Jeśli brakuje czasami sił? Jeśli zabrakło motywacji? NAPISZ DO MNIE

Wiem, w jakiej sytuacji się znajdujesz. Też w niej byłam i nie będę hipokrytką: czasami nadal w niej bywam 🙂

 

 

 

 

Posted on Styczeń 17, 2016 in Uncategorized

Share the Story

About the Author

Response (1)

  1. Pasja rodzi biznes | Edyta Choińska
    Styczeń 22, 2016 at 11:47 am · Odpowiedz

    […] Więc postarałam się o dotację z Urzędu Pracy na założenie własnej działalności (więcej TUTAJ), założyłam Fundację i…. nastąpiła stagnacja. Euforia zamieniła się w smutek. […]

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top